LAS za 11 milionów i pytanie, którego ratusz nie powinien się bać: co naprawdę planuje miasto?

LAS za 11 milionów i pytanie, którego ratusz nie powinien się bać: co naprawdę planuje miasto?

Do Rady Miejskiej Cieszyna trafiła skarga na burmistrz Gabrielę Staszkiewicz dotycząca sprawy dawnej fabryki LAS przy alei Łyska. Autor skargi zarzuca władzom miasta brak przejrzystości, ukrywanie przed mieszkańcami pełnej treści wniosku o dofinansowanie oraz prowadzenie konsultacji w sposób, który – jego zdaniem – nie dawał cieszyniakom realnego wpływu na przyszłość tego terenu.

Sprawa nie dotyczy małego remontu ani kosmetycznego uporządkowania kilku zarośniętych działek. Mówimy o jednym z ważniejszych poprzemysłowych terenów w Cieszynie – położonym w rejonie alei Łyska, blisko Olzy, kompleksu „Pod Wałką” i kempingu „Pod Czarnym Bocianem”. To miejsce od lat straszy ruinami, ale jednocześnie ma ogromny potencjał rekreacyjny, społeczny i inwestycyjny.

Miasto Cieszyn informuje, że projekt pod nazwą „Adaptacja terenu poprzemysłowego w rejonie Al. Łyska w Cieszynie na nowe funkcje gospodarczo-społeczne” otrzymał dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021-2027. Według oficjalnego komunikatu wartość projektu wynosi ponad 11 mln zł, a samo dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego to ponad 7,2 mln zł. Umowę podpisano 27 lutego 2026 roku. 0

Na papierze wszystko wygląda dobrze. Teren po dawnej fabryce ma zostać uporządkowany, zrekultywowany i przygotowany do nowych funkcji. Miasto zapowiada rozbiórkę części obiektów, usunięcie odpadów, w tym materiałów zawierających azbest, wycinkę samosiejek i przygotowanie obszaru pod nowe zagospodarowanie. 1

Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy mieszkańcy pytają: co dokładnie ma tam powstać i kto o tym naprawdę zdecydował?

Mieszkańcy pytają, czy konsultacje były tylko dekoracją

Z relacji OX.pl wynika, że konsultacje społeczne nie obejmowały całego terenu po fabryce LAS, lecz jedynie jego część. Mieszkańcy mieli zgłaszać pomysły dotyczące budynku o długości około 40 metrów oraz otwartego terenu o powierzchni około 10 arów. Celem konsultacji miało być zebranie opinii na temat zagospodarowania tej części przestrzeni, tak aby służyła mieszkańcom i turystom jako miejsce aktywnego wypoczynku i rekreacji. 2

To zasadnicza różnica. Bo jeśli konsultowano tylko niewielki fragment, a cały projekt obejmuje znacznie większy teren, mieszkańcy mają prawo czuć się wprowadzeni w błąd. Mogli odnieść wrażenie, że wypowiadają się o przyszłości całego LAS-u, podczas gdy realnie rozmawiano z nimi o wybranym kawałku.

Ten sam wątek pojawia się w dokumentach miejskich. W sprawozdaniu burmistrza wskazano, że konsultacje dotyczące byłej fabryki LAS miały trwać od 11 do 25 lutego 2025 roku, a ich celem było zebranie potrzeb, pomysłów i opinii mieszkańców dotyczących usług społecznych możliwych do realizacji w budynku hali wysokiej oraz w jego bezpośrednim sąsiedztwie, czyli na terenie około 10 arów. 3

To rodzi bardzo konkretne pytanie: czy mieszkańcy mieli wpływ na całą koncepcję zagospodarowania terenu, czy tylko na jej społeczny dodatek?

Rekreacja dla mieszkańców czy przygotowanie terenu pod inwestora?

Miasto w swoich komunikatach mówi o nowych funkcjach gospodarczych, społecznych i rekreacyjnych. Padają zapowiedzi uporządkowania zdegradowanej nieruchomości, ale pojawia się też wątek nowych terenów inwestycyjnych. OX.pl, opisując podpisanie umowy, wskazywał wprost, że chodzi o przygotowanie nowych terenów inwestycyjnych w rejonie alei Łyska. 4

I właśnie tutaj zaczyna się najważniejszy spór. Bo czym innym jest rewitalizacja rozumiana jako stworzenie ogólnodostępnej przestrzeni dla mieszkańców, a czym innym oczyszczenie i przygotowanie terenu, który później w części może trafić do prywatnego inwestora.

Autor skargi zarzuca władzom miasta, że mieszkańcy nie otrzymali pełnego obrazu planów. Z jego pisma wynika obawa, że pod hasłem rewitalizacji prowadzone są działania, których docelowy efekt nie został jasno przedstawiony opinii publicznej. W skardze padają zarzuty ukrywania treści wniosku, braku transparentności, narzucania mieszkańcom przeznaczenia terenu oraz pozorowania partycypacji społecznej.

To mocne słowa. Ale przy projekcie za ponad 11 mln zł nie wystarczy odpowiedzieć ogólnym komunikatem, że „teren zostanie uporządkowany”. Mieszkańcy powinni wiedzieć, co dokładnie zostanie zrobione za publiczne pieniądze, jaka część terenu pozostanie ogólnodostępna, co będzie płatne, a co bezpłatne, oraz czy miasto planuje sprzedaż, dzierżawę albo inną formę przekazania części obszaru pod działalność prywatną.

LAS za 11 milionów i pytanie, którego ratusz nie powinien się bać: co naprawdę planuje miasto? REKLAMA

Największy problem: zaufanie

W tej sprawie nie chodzi tylko o ruiny dawnej fabryki. Chodzi o zaufanie do sposobu podejmowania decyzji w Cieszynie.

Jeśli miasto konsultuje jedynie fragment terenu, powinno mówić to mieszkańcom wprost. Jeśli większa część projektu ma mieć charakter inwestycyjny, również powinno to być jasno pokazane. Jeśli wniosek o dofinansowanie zawiera szczegółowe plany dotyczące przyszłego wykorzystania tego miejsca, mieszkańcy powinni mieć możliwość zapoznania się z jego treścią, o ile nie stoją temu na przeszkodzie konkretne przepisy.

LAS za 11 milionów i pytanie, którego ratusz nie powinien się bać: co naprawdę planuje miasto? REKLAMA

W przeciwnym razie pojawia się wrażenie, że mieszkańców zaprasza się do rozmowy dopiero wtedy, gdy najważniejsze decyzje są już podjęte.

A to jest dokładnie ten mechanizm, który w lokalnej polityce najbardziej irytuje ludzi. Najpierw pojawia się ładne hasło. Potem konsultacje. Potem informacja o dofinansowaniu. A dopiero na końcu mieszkańcy zaczynają odkrywać, że prawdziwy plan może być szerszy, bardziej złożony i niekoniecznie taki, jak go sobie wyobrażali.

LAS może być szansą. Ale nie może być prowadzony za plecami mieszkańców

Nie ma wątpliwości, że teren po dawnej fabryce LAS wymaga interwencji. Obecny stan tego miejsca trudno uznać za powód do dumy. Zrujnowane budynki, odpady, zarośnięty teren i brak jasnej funkcji dla tak atrakcyjnej części miasta to problem, z którym trzeba było się zmierzyć.

Ale sposób rozwiązania tego problemu ma znaczenie.

Jeżeli za publiczne pieniądze miasto przygotowuje teren, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy robi to przede wszystkim dla nich, czy dla przyszłego inwestora. Mają prawo znać mapę planowanych funkcji. Mają prawo wiedzieć, jaka część obszaru będzie dostępna bezpłatnie. Mają prawo zobaczyć pełny harmonogram, zakres prac i docelowy model zarządzania tym miejscem.

Władze miasta mogą dziś zrobić jedną prostą rzecz: opublikować pełną dokumentację projektu, przedstawić czytelną mapę planowanego zagospodarowania i jasno odpowiedzieć, co będzie publiczne, co komercyjne, a co może trafić w ręce prywatnego podmiotu.

Bez tego każda kolejna informacja o LAS-ie będzie budziła podejrzenia. Nawet jeśli część zarzutów okaże się przesadzona, brak pełnej jawności będzie działał na niekorzyść miasta.

Bo mieszkańcy Cieszyna nie pytają o rzeczy abstrakcyjne. Pytają o teren, który znają. Pytają o pieniądze, które pochodzą z publicznych źródeł. Pytają o przyszłość miejsca, które może stać się jedną z ważniejszych przestrzeni rekreacyjnych w mieście.

I mają pełne prawo zapytać:

Czy LAS będzie naprawdę dla mieszkańców, czy mieszkańcy mają tylko zaakceptować plan, który już wcześniej został napisany?

Z treścią skargi można zapoznać się tutaj.

/DM/

Zagłosuj!

12 punktów
Fajne Nie lubię

Razem głósów: 2

Fajne: 2

Procent fajnych głosów: 100.000000%

Słabe: 0

Procent słabych głosów: 0.000000%

Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!

REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA