(opowieść o dumie, upadku i powrotach na granitowy tron)
Kilkanaście kroków powyżej ulicy 3 Maja, w zielonej katedrze Lasku Miejskiego, stoi brązowy książę. Patrzy ku Zaolziu z mieczem wspartym o ziemię – i przypomina, że na Śląsku Cieszyńskim historia nigdy nie była tylko lekcją szkolną, lecz żywą, czasem bolesną codziennością.
Od popiersia Cesarza do piastowskiego wojownika
W tym samym miejscu w 1910 r. błyszczał pomnik Cesarza Franciszka Józefa. Gdy w listopadzie 1918 r. Cieszyn wyrwał się spod habsburskiego znaku, płaskorzeźbę cesarza szybko zrzucono.

Do dzisiaj ocalało tylko kilka jego fragmentów, które zostały wmurowane w lapidarium Parku Pokoju. Pozostał natomiast pusty granitowy obelisk – gotowa scena, której kolejnego aktora wybrać miała Rada Miejska w 1920 r. Początkowo miało to być memento dla ofiar Wielkiej Wojny, lecz burmistrz-senator ksiądz Józef Londzin podsunął odważniejszą myśl: postawmy tu Mieszka, protoplastę linii cieszyńskich Piastów – symbol niezłomności wobec nowych, czeskich już wtedy granic.
Artysta z Ropicy i wizja patrząca „za Olzę”
Zadanie wykonania pomnika powierzono Janowi Raszce, wybitnemu rzeźbiarzowi z pobliskiej Ropicy, dyrektorowi krakowskiej „Sztukienki”. Artysta wspominał później, jak krajobraz zaolziański podyktował mu gest postaci:
„Ująłem Księcia tak, jak z tej wyżyny patrzy gdzieś w dal, aż poza granice swojego kraju, ściskając potężny miecz – jakby ostrzegał zaborczych sąsiadów przed kolejnymi napadami.”

Początkowo statuę planowano w kamieniu, potem w miedzi, ostatecznie padło na brąz. Odlew w krakowskiej odlewni Tieslera kosztował 19 000 zł – kwotę, która w 1930 r. równała się nawet 11 latom przeciętnej robotniczej pensji.
21 czerwca 1931 r. – dzień czterech świąt

Odsłonięcie pomnika przerodziło się w niezwykły spektakl patriotyczny. Tego samego dnia Cieszyn świętował 40-lecie miejscowego „Sokoła”, otwarcie Muzeum Miejskiego i ogólnopolski zjazd muzealników. Setki osób, sześć orkiestr, transmisja radiowa i defilada górali z Istebnej – monument Mieszka startował jak gwiazda narodowej sceny.

(źródło: Książnica Cieszyńska)
Wojna, cisza i pierwszy powrót
Trwał jednak zaledwie osiem lat. Niemcy w 1939 r. zdjęli brązowego księcia – zapewne z myślą o przetopieniu. Po wojnie monument czekał na swój renesans aż do 1957 r., gdy wreszcie wrócił na piedestał.
Noc 17/18 września 2022 r. – dramat korozji
Skute chłodem wrześniowej nocy 2022 r. skorodowane pręty kotwiące pękły – figura runęła na kamienny taras, rozpadając się na trzy części. W Internecie natychmiast pojawiły się zdjęcia „poległego księcia”; mieszkańcy pytali, gdzie był konserwatorski nadzór.
330 000 zł i druga młodość
Remont – brąz, spawy, chemia stabilizująca, pełna renowacja postumentu i nowe kotwy ze stali nierdzewnej – pochłonął 330 000 zł (210 tys. za rekonstrukcję figury, 120 tys. za granit). W przeliczeniu na współczesne pensje to ok. 3,5 roku średnich zarobków – czyli relatywnie mniej, niż wydano w 1930 r.
5 czerwca 2025r. – powrót z tarczą

Od niedawna Mieszko znów patrzy z wysoka. Przy sprzyjającym świetle widać było ślady nowej patyny, a zbroja lśniła tak, jakby znów szykowała się do boju.
19 czerwca 2025 – odnowiony pomnik zdewastowany
Urząd Miejski w Cieszynie w poście z 19.06 poinformował, że pomnik znów został zdewastowany. Ktoś pokrył postument malunkami z czarnego sprayu. Miasto tłumaczy, że… monitoringu nie ma, bo teren to rezerwat i dopiero trwają prace nad uzyskaniem pozwolenia.
Czytaj więcej: https://www.cieszy.pl/skandal-w-cieszynie-odnowiony-pomnik-mieszka-i-zdewastowany-zaledwie-kilka-dni-po-montazu-gdzie-byl-monitoring/

Pozostaje postulat mieszkańców: monitoring i systematyczna opieka, by historia nocnego upadku już się nie powtórzyła.
Dlaczego to ważne?
- Granica i tożsamość – Pomnik stał się w międzywojniu niemym orędziem wobec spornej linii na Olzie. Dziś znów przypomina, że Cieszyn jest miastem dwóch brzegów.
- Lekcja odpowiedzialności – Upadek z 2022 r. pokazuje, że „zabytku nie wystarczy raz ustawić”. Potrzeba stałej troski, funduszy i kontroli.
- Siła symbolu – Gdy spadł, media społecznościowe eksplodowały. Gdy wrócił, podobnie – a to znaczy, że książę wciąż łączy mieszkańców ponad podziałami.
Kiedy więc następnym razem wybierzesz się alejką od ul. 3 Maja, spójrz na twarz brązowego Piasta. Zobaczysz w niej nie tylko średniowiecznego władcę, ale lustro historii miasta – pełne blasku, dramatów i powrotów.
Na podstawie opracowania Pani Małgorzaty Szelong, Książnica Cieszyńska
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!



