Kilka metrów od leżaka
Na zdjęciu widać leżak. Zwykły ogrodowy leżak, ręcznik, poduszkę i kawałek spokojnej zieleni. Kilka metrów dalej – czerwony wóz strażacki wbity w zarośla i zatrzymany na drzewie. Gdyby potoczył się dalej, ta historia mogłaby nie być lokalną ciekawostką z Facebooka, ale tragedią, o której mówiłyby ogólnopolskie media.

Do zdarzenia doszło w niedzielę (28.06) przy ul. Słowiczej w Cieszynie. W sieci najpierw pojawiły się zdjęcia i krótkie informacje z profili ratowniczych. Portal Czerwone Samochody opisał sprawę jako „zdarzenie drogowe z udziałem zabytkowego wozu strażackiego Škoda Liaz” pozyskanego przez OSP Cieszyn-Mnisztwo z SDH Český Těšín-Mosty.
Ale prawdziwe pytania zaczęły się dopiero później…
Oficjalna wersja PSP: awaria hamulców
Z pisma Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Cieszynie z 2 lipca 2026 roku, przekazanego Tomaszowi Dyszkiewiczowi, wynika, że zgłoszenie dotyczyło wjazdu „wozu straży pożarnej (…) w płot działki zgłaszającej”.
PSP podała, że podczas cofania „prawdopodobnie nastąpiła awaria układu hamulcowego zabytkowego pojazdu pożarniczego”, przez co pojazd „stoczył się ze wzniesienia i zatrzymał na drzewie, uszkadzając przy tym ogrodzenie jednej z posesji”.
W piśmie pada też ważna informacja: w pojeździe znajdował się tylko kierowca. Godzina zgłoszenia do PSP: 14:13.
To oficjalna wersja straży. Krótka, techniczna, bez nazwiska kierowcy, bez informacji o badaniu trzeźwości, bez odpowiedzi na pytanie, po co zabytkowy wóz znalazł się w tym miejscu.
Relacje świadków i poważne zarzuty
Lokalny społecznik Tomasz Dyszkiewicz napisał publicznie, że według relacji świadków za kierownicą miał znajdować się jeden z cieszyńskich radnych, związany ze strażą OSP. Według tej samej relacji policyjne badanie alkomatem miało dać wynik pozytywny, kierowcy miało zostać zatrzymane prawo jazdy, a sprawa ma trafić do sądu.
Tych informacji nie potwierdza jednak załączone pismo PSP. Nie ma też publicznego, oficjalnego komunikatu policji lub miasta, który potwierdzałby dane kierowcy, wynik badania trzeźwości albo kwalifikację prawną zdarzenia.
To rozróżnienie jest kluczowe. Jedno jest faktem udokumentowanym: zabytkowy wóz strażacki stoczył się ze wzniesienia, uszkodził ogrodzenie i zatrzymał się na drzewie. Drugie pozostaje na dziś publicznie postawionym zarzutem: że kierowcą miał być radny i że miał znajdować się po spożyciu alkoholu.
To nie jest tylko sprawa jednego kierowcy
Sprawa nie dotyczy jednak tylko jednej osoby. Dotyczy nadzoru nad sprzętem OSP, zasad używania pojazdów i tego, czy mieszkańcy dostaną jasną informację wtedy, kiedy w grę wchodzi ich bezpieczeństwo.
Miasto Cieszyn oficjalnie podaje, że na jego terenie działa 6 jednostek OSP, w tym OSP Cieszyn-Mnisztwo przy ul. Hallera 161. W maju 2026 roku burmistrz Cieszyna wydała zarządzenie dotyczące norm zużycia paliw i zasad rozliczania pojazdów oraz sprzętu silnikowego OSP.
Dokument mówi wprost, że pojazdem dysponuje naczelnik jednostki, dowódca lub kierowca OSP, a każdy taki fakt ma być potwierdzony w karcie drogowej.
W tym samym zarządzeniu zapisano, że gmina ponosi koszty paliwa i eksploatacji wtedy, gdy pojazdy są wykorzystywane do zadań związanych z ochroną przeciwpożarową, ochroną ludności, szkoleniami, ćwiczeniami, manewrami i gotowością operacyjną.
Użycie pojazdu do celów reprezentacyjnych, ceremonialnych, promocyjnych czy logistycznych niezwiązanych z ratownictwem co do zasady nie jest finansowane przez gminę.
Kto wydał zgodę? Gdzie jest karta drogowa?
To rodzi proste pytania: jaki był cel tego przejazdu? Czy istniała karta drogowa? Kto wydał zgodę na użycie pojazdu? Czy pojazd miał aktualny stan techniczny pozwalający na jazdę po drodze i cofanie na wzniesieniu?
Czy zgłoszona przez PSP „prawdopodobna awaria układu hamulcowego” została już zweryfikowana przez biegłego lub diagnostę?
Jeszcze mocniej brzmi inny fragment zarządzenia: pojazdem może kierować wyłącznie osoba posiadająca uprawnienia do kierowania pojazdem uprzywilejowanym. Dokument nakłada też obowiązek prowadzenia kart drogowych, rozliczania paliwa i wpisywania wszystkich wyjazdów oraz rozruchów kontrolnych.
Jeżeli więc był to zwykły wyjazd organizacyjny, prywatny, pokazowy albo techniczny – mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na jakiej podstawie się odbył. Jeżeli był to wyjazd służbowy albo szkoleniowy – tym bardziej powinniśmy poznać dokumenty i procedury.
Słowicza po remoncie i zdarzenie, które mogło skończyć się tragedią
Kontekst Słowiczej też nie jest przypadkowy. W maju 2025 roku lokalne media informowały o zakończeniu rozbudowy tej ulicy. Odcinek miał około 760 metrów, powstały dwa pasy ruchu, droga pieszo-rowerowa i cztery nowe przystanki.
Koszt inwestycji wyniósł około 8,1 mln zł, z czego 4,49 mln zł pochodziło z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, a resztę miały podzielić między siebie Powiat Cieszyński i Gmina Cieszyn. Władze podkreślały wtedy poprawę bezpieczeństwa, nowe oświetlenie przejść i dostosowanie zjazdów do posesji.
Rok później przy tej samej ulicy mieszkańcy oglądają czerwony wóz w krzakach i pytają, dlaczego o sprawie nie ma pełnej, publicznej informacji.
Problemem jest cisza
Największym problemem nie jest samo to, że pojazd się zepsuł. Awaria może się zdarzyć. Problemem jest cisza wokół zdarzenia, które według zdjęć i relacji mogło skończyć się tragedią.
Problemem jest brak jasnego komunikatu który odpowiada na pytanie, czy kierowca był trzeźwy. Problemem jest również brak wyjaśnienia, kto odpowiadał za dopuszczenie zabytkowego pojazdu do jazdy i czy jego hamulce były sprawne.
Do czasu oficjalnego stanowiska policji i miasta należy zachować ostrożność. Nikogo nie wolno skazywać wpisem na Facebooku. Ale mieszkańców też nie wolno zbywać technicznym komunikatem o „awarii układu hamulcowego”, jeśli równolegle pojawiają się poważne zarzuty dotyczące osoby publicznej.
Pytania, na które mieszkańcy powinni dostać odpowiedź
Dlatego pytania do władz Cieszyna, OSP Cieszyn-Mnisztwo, PSP i policji są dziś konkretne:
Kto kierował pojazdem?
Czy kierowca był badany na obecność alkoholu?
Jaki był wynik badania?
Czy zatrzymano mu prawo jazdy?
Czy kierowca jest radnym Rady Miejskiej Cieszyna?
W jakim celu pojazd wyjechał z miejsca garażowania?
Czy wyjazd był wpisany do karty drogowej?
Kto był dysponentem pojazdu?
Czy pojazd miał aktualne badania techniczne?
Kiedy ostatnio sprawdzano układ hamulcowy?
Czy miasto pokrywało koszty paliwa, obsługi lub utrzymania tego pojazdu?
Czy właścicielka posesji otrzymała już informację o odszkodowaniu?
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć
Na razie mamy zdjęcia, jedno pismo PSP i wiele pytań. Mamy też mieszkańców, którzy widzą, że kilkutonowy pojazd zatrzymał się na drzewie obok miejsca wypoczynku człowieka.
Władze miasta mogą oczywiście milczeć, czekać na policję i liczyć, że temat rozejdzie się po Facebooku. Ale mogą też zrobić coś prostszego: opublikować pełne, spokojne i konkretne wyjaśnienie.
Bo jeśli w Cieszynie wóz strażacki może zjechać ze wzniesienia, uszkodzić ogrodzenie i zatrzymać się kilka metrów od leżaka, to mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko, co się stało, ale przede wszystkim: kto za to odpowiada i czy był trzeźwy?


Fot. Tomasz Dyszkiewicz
/DM/
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!
