Kilka metrów od leżaka. Tyle miało dzielić mieszkankę od tragedii
To już nie jest tylko lokalna plotka z Facebooka. To już nie jest tylko zdjęcie czerwonego wozu wbitego w krzaki. Po publikacji BRD24.pl sprawa zdarzenia na ul. Słowiczej w Cieszynie nabiera ciężaru, którego nie da się zbyć jednym zdaniem o „prawdopodobnej awarii hamulców”…
Według najnowszych ustaleń BRD24.pl zabytkowy wóz strażacki OSP miał bez kontroli przejechać przez Cieszyn, staranować elementy przejazdu kolejowego i wpaść na działkę jednej z mieszkanek. Kobieta siedziała wtedy w ogrodzie. Gdyby pojazdu nie zatrzymały drzewa, mogło dojść do tragedii. Sama poszkodowana mówi portalowi, że ratownicy stwierdzili, iż dostała „drugie życie”.

To nie była „drobna kolizja”. Wóz miał przejechać przez Słowiczą
Do zdarzenia doszło w niedzielę 28 czerwca 2026 roku na ulicy Słowiczej. Lokalny profil Śląsk Cieszyński 112 informował wtedy o zdarzeniu drogowym w okolicy przejazdu kolejowego i zablokowaniu drogi w obu kierunkach na czas działań.
Według serwisu CzerwoneSamochody.com chodziło o zabytkowy wóz strażacki Škoda Liaz. W materiałach dostępnych publicznie zdarzenie opisano jako kolizję z udziałem zabytkowego pojazdu pożarniczego na ul. Słowiczej w Cieszynie.
Sprawa nabrała zupełnie innego ciężaru po wpisie Tomasza Dyszkiewicza, mieszkańca Cieszyna. Napisał on, że „wóz miał toczyć się nabierając coraz większej prędkości około 700 metrów w dół Słowiczej”. Według jego relacji świadkowie twierdzą, że za kierownicą znajdował się jeden z cieszyńskich radnych, a badanie alkomatem miało dać wynik pozytywny.
To są poważne informacje, ale na tym etapie wymagają oficjalnego potwierdzenia przez policję.
0,23 promila w pierwszym badaniu. 0,17 promila w drugim
Najmocniejsze nowe informacje dotyczą kierowcy. Jak ustaliło BRD24.pl, pierwsze badanie alkoholu miało wykazać 0,23 promila, czyli wynik mieszczący się w stanie po użyciu alkoholu. Drugie badanie miało wykazać 0,17 promila, a więc wynik poniżej progu zabronionego.
Policjanci mieli zatrzymać kierującemu prawo jazdy, a czynności wyjaśniające mają być prowadzone w kierunku art. 87 par. 1 Kodeksu wykroczeń.
To ważny szczegół. W polskim prawie stan po użyciu alkoholu zaczyna się od 0,2 promila i trwa do 0,5 promila. Powyżej 0,5 promila mówimy już o stanie nietrzeźwości. Czyli w tej sprawie nie chodzi o medialny skrót, tylko o bardzo konkretną granicę prawną: pierwszy pomiar miał być już ponad dopuszczalnym limitem, drugi poniżej.
I właśnie dlatego potrzebne są pełne, oficjalne wyjaśnienia.
Policja milczy o nazwisku. Świadkowie mówią o radnym
Według BRD24.pl świadkowie wskazują, że za kierownicą miał siedzieć radny Rady Miejskiej w Cieszynie. Policja nie potwierdziła tej informacji, powołując się na ochronę danych osobowych. Portal próbował skontaktować się z nim, ale ten nie odebrał telefonu.
To już kolejny element układanki. Wg relacji świadków mowa o około 700 metrach jazdy w dół Słowiczej. Teraz BRD24.pl dodaje szczegóły trasy: kilka przejść dla pieszych, kilka przystanków, przejazd kolejowy i na końcu ogródek mieszkanki.
To nie brzmi jak „drobna kolizja”. To brzmi jak zdarzenie, w którym szczęście mogło odegrać większą rolę niż procedury.
Najpierw telefon do kolegów? Poszkodowana miała sama wzywać pomoc
Najbardziej niepokojący jest jednak opis zachowania po zdarzeniu. Według relacji poszkodowanej, cytowanej przez BRD24.pl, kierowca zamiast zadzwonić na numer alarmowy 112, wziął od niej telefon i próbował kontaktować się z kolegami ze straży.
Kobieta miała sama zadzwonić po pomoc na numer alarmowy 112, mimo szoku, a potem wezwać córkę.
To jest pytanie o elementarną odpowiedzialność. Jeżeli wielotonowy pojazd wpada komuś do ogrodu, niszczy ogrodzenie i zatrzymuje się kilka metrów od człowieka, pierwszą reakcją powinno być sprawdzenie, czy ktoś potrzebuje pomocy i wezwanie służb. Nie telefony do znajomych. Nie próba ratowania wizerunku. Nie „załatwianie” sprawy po swojemu.
Oficjalna wersja się chwieje: prawdopodobna awaria hamulców
W tle mamy jeszcze oficjalną wersję PSP z pisma, które wcześniej trafiło do opinii publicznej. Straż pożarna opisywała, że podczas cofania „prawdopodobnie nastąpiła awaria układu hamulcowego zabytkowego pojazdu pożarniczego”, przez co pojazd stoczył się ze wzniesienia, zatrzymał na drzewie i uszkodził ogrodzenie posesji.
W pojeździe miał znajdować się tylko kierowca. W piśmie pojawia się także godzina zgłoszenia: 14:13.
Tyle że po nowych ustaleniach ta wersja wymaga doprecyzowania.
Awaria hamulców może być prawdziwa. Alkohol w pierwszym badaniu też może być prawdziwy. Jedno nie wyklucza drugiego. Ale jeśli kierujący miał w organizmie alkohol, nawet na granicy przepisów, to sprawa przestaje być wyłącznie techniczną awarią zabytkowego auta. Staje się sprawą bezpieczeństwa publicznego.
To nie był prywatny samochód. To pojazd związany z OSP
Dodatkowy ciężar tej sprawy bierze się z tego, że nie mówimy o prywatnym aucie na zamkniętym placu. Mówimy o pojeździe związanym z OSP, czyli instytucją zaufania publicznego.

Urząd Miasta Cieszyna oficjalnie wymienia OSP Cieszyn-Mnisztwo jako jedną z sześciu jednostek OSP działających na terenie miasta. Jednostka ma siedzibę przy skrzyżowaniu ul. Słowiczej z Hallera.
W sprawę zaczęły wchodzić też kolejne media. NaszeMiasto/Dziennik Zachodni w zapowiedziach publikacji pisze już wprost o skandalu w Cieszynie i podaje, że kierowcą miał być radny oraz strażak OSP, który był po spożyciu alkoholu.
W dostępnych zajawkach pojawiają się także inicjały osoby, ale do czasu oficjalnego potwierdzenia przez policję lub sąd nie chodzi o medialny lincz. Chodzi o odpowiedzialność i przejrzystość.
Lista pytań, na które mieszkańcy powinni dostać odpowiedź
Kto dokładnie prowadził zabytkowy wóz strażacki?
Czy wozem kierował radny Rady Miejskiej w Cieszynie?
Czy ta osoba pełni funkcję w OSP?
Czy pojazd miał aktualne badania techniczne?
Czy pojazd był dopuszczony do ruchu?
Kto odpowiadał za jego stan techniczny?
Dlaczego wóz ruszył ze wzniesienia?
Czy rzeczywiście doszło do awarii hamulców?
Czy kierowca próbował hamować?
Dlaczego po zdarzeniu, według relacji poszkodowanej, nie zadzwonił od razu na 112?
Kiedy dokładnie wykonano pierwsze i drugie badanie alkoholu?
Dlaczego pierwsze badanie miało wykazać 0,23 promila, a drugie 0,17 promila?
Na jakiej podstawie zatrzymano prawo jazdy?
Czy sprawa trafi do sądu?
Czy władze miasta wiedziały o wszystkim od początku?
I najważniejsze: dlaczego mieszkańcy dowiadują się o szczegółach nie z oficjalnego komunikatu, tylko z wpisów społeczników i tekstu ogólnopolskiego portalu o bezpieczeństwie ruchu drogowego?
To mogło skończyć się śmiercią. Tym razem skończyło się na pytaniach
Cieszyn ma prawo oczekiwać jasnej informacji. Nie dlatego, że ktoś chce komuś „dowalić”. Tylko dlatego, że wóz strażacki nie wpadł w pusty rów na polnej drodze.
Według nowych doniesień przejechał przez Słowiczą, minął miejsca, w których mogli być piesi, przejechał przez przejazd kolejowy, zniszczył infrastrukturę i zatrzymał się w ogrodzie mieszkanki.
Tym razem naprawdę zabrakło kilku metrów do tragedii.
Ochrona danych osobowych nie może być parawanem dla braku odpowiedzialności
Teraz ruch należy do policji, PSP, władz miasta i samej Rady Miejskiej. Mieszkańcy nie potrzebują plotek. Mieszkańcy zasługują na prawdę. Jeśli kierowcą był radny – trzeba to jasno powiedzieć.
Bo ochrona danych osobowych nie może być parawanem dla braku odpowiedzialności publicznej.
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




