Podczas wrześniowej sesji Rady Miejskiej w Cieszynie Pani Prezes Zakładu Budynków Miejskich (ZBM) przedstawiła raport, który może wstrząsnąć każdym mieszkańcem. Spokojna prezentacja pełna slajdów i tabelek skrywała prawdziwą bombę. Okazuje się, że Cieszyn prowadzi politykę mieszkaniową, która woła o pomstę do nieba. Między innymi: pozbywamy się dobrych, płacących lokatorów, a zostajemy z tymi, którzy generują długi. A potem wszyscy dopłacamy do tego miliony. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej…
Jak miasto samo sobie strzela w kolano
Logika podpowiadałaby, że firma zarządzająca mieszkaniami powinna dbać o lokatorów, którzy płacą na czas. W Cieszynie jest odwrotnie. Jak przyznała sama prezes ZBM, miasto chętnie sprzedaje lokale komunalne z bonifikatą (czyli dużą zniżką) ich najemcom. Jest jednak jeden warunek – żeby kupić mieszkanie taniej, trzeba… terminowo regulować opłaty.
W praktyce oznacza to, że „wyzbywamy się lokali z najemcami, którzy terminowo regulują opłaty”. A kto zostaje w zasobie komunalnym? Jak usłyszeli radni: „pozostajemy natomiast z mieszkańcami, u których pojawiają się problemy z płatnościami albo z lokalami socjalnymi”.
Mówiąc wprost: sprzedajemy swoje aktywa (mieszkania przynoszące regularny dochód) tracąc najlepszych najemców, a pieniądze ze sprzedaży, zamiast trafiać na remonty reszty budynków, lądują w ogólnym budżecie miasta. ZBM zostaje z problemem – rosnącymi długami i lokalami socjalnymi, do których trzeba dopłacać.
Dziura w budżecie rośnie na naszych oczach
I to dopłacać słono. Koszt utrzymania metra kwadratowego mieszkania w Cieszynie to już 10,27 zł. Tymczasem średni czynsz w lokalu socjalnym to 2,03 zł. Różnicę, czyli 8,24 zł za każdy metr, pokrywamy my wszyscy. Rocznie daje to milion złotych dopłaty tylko do lokali socjalnych.
Myślicie, że zwykłe mieszkania komunalne na siebie zarabiają? Nic z tego. Prezes ZBM rozwiała złudzenia: „Niestety minęły czasy, że możemy powiedzieć, że ten zasób się samofinansuje”. Średni czynsz to 7,99 zł, a koszt – przypomnijmy – 10,27 zł.
Efekt? Łączna kwota, jaką ZBM musiał dołożyć do całego interesu w 2024 roku, to 2,64 miliona złotych. Co gorsza, to o milion więcej niż rok wcześniej! Spirala zadłużenia nakręca się na naszych oczach, a władze miasta zdają się dolewać oliwy do ognia, sprzedając kolejne dochodowe mieszkania.
Tykające bomby, o których nikt głośno nie mówi
Ta absurdalna polityka generuje kolejne zagrożenia, o których prezes ZBM wspomniała jako o „zdiagnozowanych ryzykach”. To bomby z opóźnionym zapłonem:
- 400 „KOPCIUCHÓW”: W zasobie ZBM wciąż dymi prawie 400 pieców węglowych. Przypomnijmy, że uchwała antysmogowa dała czas na ich wymianę do… końca 2021 roku. Jesteśmy lata po terminie, trujemy siebie nawzajem, a lada moment (od 1. stycznia 2026) możemy zacząć płacić kary finansowe za ich używanie.
- PUSTOSTANY-WIDMA: ZBM ma puste lokale, których nie może wynająć, bo nadają się tylko do generalnego remontu. A na remonty… nie ma pieniędzy. Spółka prosi o dotacje, ale przyznaje, że może nie mieć środków nawet na wymagany „wkład własny”. Mieszkania stoją puste i niszczeją, a kolejka oczekujących pod koniec września liczyła 87 rodzin.
- DOPŁATY DO REMONTÓW WSPÓLNOT: Miasto posiada udziały w 159 wspólnotach mieszkaniowych. Tam mieszkańcy coraz częściej chcą remontować swoje budynki (np. robić elewacje czy windy). Miasto, jako współwłaściciel, musi się dołożyć. Jak przyznała prezes, ZBM… próbuje „hamować te zapędy remontowe” we wspólnotach, gdzie ma większość, bo wie, że w budżecie nie ma na to milionów. Ale w 92 wspólnotach miasto ma mniejszość i tam reszta mieszkańców może przegłosować remont, a ZBM będzie musiało zapłacić, czy tego chce, czy nie.
Rado Miejska, obudź się!
Sytuacja jest prosta: prowadzimy politykę, która prywatyzuje zyski (oddając mieszkania za bezcen dobrym najemcom), a uspołecznia straty (zostawiając w miejskim zasobie długi i koszty). Brakuje pieniędzy na remonty pustostanów i wymianę kopciuchów (za których używanie od Nowego Roku grożą wysokie kary), ponieważ zyski ze sprzedaży lokali znikają w ogólnym budżecie miasta – łatając deficyt – zamiast zasilać fundusz remontowy ZBM.
Dopóki ta patologia się nie skończy, ZBM będzie tonąć, koszty będą rosły, „kopciuchy” będą truły, miastu będą grozić spore kary, a mieszkańcy czekający na miejski lokal „z przydziału” pozostaną z niczym.
Wzywamy Radne i Radnych Miejskich do natychmiastowej zmiany tej nielogicznej polityki. Pieniądze ze sprzedaży mieszkań muszą wracać do ZBM i finansować remonty reszty zasobu. Inaczej za kilka lat obudzimy się z ręką w nocniku i z milionami długów do spłacenia.
/Damian Macura
Zobacz nagranie:
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




