Test braku uiszczenia płatności za SPP w Cieszynie ujawnił luki w oznakowaniu i straty dla budżetu miasta.
Test płatnego parkowania
Lokalny aktywista i społecznik – Tomasz Dyszkiewicz – postanowił sprawdzić, czy w świeżo rozszerzonej Strefie Płatnego Parkowania B faktycznie trzeba płacić. „Auto zostało zaparkowane rano i zgarnięte po południu – jakieś siedem godzin postoju na parkingu na Kolejowej, naprzeciwko apteki Słoneczna” – relacjonuje, opatrując wpis hasztagami #Cieszyn #SPP. Tuż po pozostawieniu pojazdu sam zadzwonił do Straży Miejskiej i poprosił o kontrolę biletu. Po powrocie – brak mandatu, brak blokady, brak wezwania.
Brak mandatów, brak opłat
W drugim poście autor twierdzi, że podobna sytuacja miała miejsce na ul. Świeżego: „Parkingów SPP oznakowanych niezgodnie z przepisami jest wiele. (…) Moja teza brzmi – nie wolno pobierać tam opłat. A jeśli nie wolno pobierać opłat, to nie trzeba ich wnosić”. Komentuje to przekorną oceną: „10/10 dla kierowców – miasto pełne pustych parkingów, −10/10 dla wizerunku Cieszyna”. Zwraca przy tym uwagę, że mimo niekompletnego oznakowania parkomaty działają, „sprawiając wrażenie, że obowiązek płacenia istnieje”.
Główne zarzuty wobec MZD
- Niepełne oznakowanie – brakuje znaków pionowych i poziomych informujących o płatnej strefie.
- Bezużyteczne parkomaty – urządzenia przyjmują opłaty, choć – zdaniem autora – nie wolno ich egzekwować.
- Brak kar – kontrolerzy MZD nie wystawiają dodatkowych opłat ani blokad, co potwierdza tezę o prawnej nieskuteczności strefy.
- Zła koordynacja – strefa miała być gotowa na 1 lipca, tymczasem – jak pisze Dyszkiewicz – „oczywiście nie jest”.
Możliwe skutki dla budżetu i wizerunku
- Utrata przychodów z opłat: przy pustych parkingach miasto nie zarabia, a inwestycja w parkomaty się nie zwraca.
- Ryzyko pozwów: kierowcy, którzy uiścili należność mimo wadliwego oznakowania, mogą domagać się zwrotu pieniędzy.
- Porażka komunikacyjna: aktywne parkomaty wprowadzają mieszkańców w błąd, a puste miejsca parkingowe paradoksalnie podkreślają problem.
Kontekst prawny
Zgodnie z § 3 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 31.07.2019 r. pobieranie opłat w strefie możliwe jest dopiero po ustawieniu kompletnego oznakowania pionowego i poziomego. Brak któregoś z elementów oznacza, że opłata może zostać uznana za nienależną.
Kto odpowiada za SPP?
Autor pyta wprost: „Zgadniecie, kto z ratuszowej trójcy nadzoruje ten temat?” i sugeruje zwolnienie osoby odpowiedzialnej za wdrożenie strefy – jednego z wiceburmistrzów. Jednocześnie podkreśla, że Miejski Zarząd Dróg i Straż Miejska działają niespójnie: parkomaty są aktywne, ale kontroli formalnie nie ma.
Reakcje urzędu
Do chwili publikacji artykułu MZD ani Urząd Miejski nie odniosły się publicznie do zarzutów. Na profilu miasta brak komunikatu o terminie uzupełnienia oznakowania.
Co dalej?
- Władze powinny bezzwłocznie przedstawić harmonogram uzupełnienia oznakowania i wyjaśnić, czy pobrane dotąd opłaty są ważne.
- Komisja Rewizyjna Rady Miasta może zlecić kontrolę kosztów wdrożenia SPP i ewentualnych strat.
- Mieszkańcy, którzy uiścili opłaty w wadliwie oznakowanej strefie, mogą zachować paragony – w razie zwrotów posłużą jako dowód.
Brak reakcji władz tylko pogłębi wrażenie chaosu. A każda godzina „darmowości” to nie pieniądz, który kierowcy oszczędzają – to pieniądz, którego miasto już nie odzyska.
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!





