Rowerowa trasa wzdłuż Olzy znów pod znakiem zapytania. Miasto chciało projektu za 70 tys. zł, oferta opiewa na ponad milion
To miała być długo wyczekiwana dobra wiadomość dla rowerzystów z Cieszyna. Po latach sporów i dyskusji trasa rowerowa nr 607 z centrum miasta do Marklowic miała wreszcie ruszyć z miejsca. I to w wariancie, o który od dawna apelowali społecznicy – wzdłuż Olzy.
Problem w tym, że sen o nadrzecznej trasie może potrwać bardzo krótko. Jak poinformował Rowerowy Cieszyn, w postępowaniu na opracowanie projektu wpłynęła tylko jedna oferta – na kwotę około 1 mln 39 tys. zł. Tymczasem wcześniej podawano, że miasto przeznaczyło na ten cel 70 tys. zł. To prawie piętnaście razy mniej.
Dla mieszkańców brzmi to jak kolejny rozdział tej samej historii. Najpierw przez lata przekonywano, który wariant jest najlepszy. Potem wybrano rozwiązanie uliczne, przed którym rowerzyści ostrzegali. Tamten pomysł ostatecznie się wysypał, bo pojawiły się problemy techniczne i formalne. Teraz miasto wróciło do wariantu nad Olzą, ale wygląda na to, że budżet od początku mógł być oderwany od realiów.
I tu pojawia się najważniejsze pytanie: czy ktoś naprawdę wierzył, że projekt tak skomplikowanej trasy, prowadzącej przy rzece, wymagającej uzgodnień z Wodami Polskimi, stroną czeską, koleją i obejmującej m.in. kładki, da się przygotować za kilkadziesiąt tysięcy złotych?
Rowerzyści nie oczekują cudów. Oczekują planowania, które ma kontakt z rzeczywistością. Bo jeśli po latach rozmów miasto dochodzi do momentu przetargu, a jedyna oferta przebija budżet niemal piętnastokrotnie, to nie jest tylko problem wykonawcy. To sygnał, że ktoś źle oszacował skalę zadania.
Teraz rozważane ma być etapowanie inwestycji albo przesunięcie części środków na inne odcinki rowerowe. Tylko że dla mieszkańców Marklowic, Boguszowic i wszystkich, którzy chcieliby bezpiecznie dojechać rowerem wzdłuż Olzy, brzmi to jak kolejne „jeszcze poczekajcie”.
Puenta jest prosta: Cieszyn od lat mówi o rowerach, trasach i ekologicznej mobilności. Ale mieszkańcy nie pojadą po prezentacjach, komisjach i obietnicach. Pojadą dopiero wtedy, gdy za słowami pójdą realne decyzje, realne pieniądze i realny projekt.
/DM/
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




