Cieszyn jeszcze nie widział tak jawnego wejścia urzędu w kampanię polityczną.
Najpierw oficjalny fanpage Miasto Cieszyn zaczął publikować materiały uderzające w Cieszyński Komitet Referendalny. Teraz – po złożonej interpelacji Klubu Radnych „Siła” – przyszła odpowiedź. I wydarzyło się coś, czego wielu mieszkańców się nie spodziewało.
Burmistrz Gabriela Staszkiewicz oficjalnie podpisała się pod tym, że to odpowiada za te posty.
Nie urzędnik. Nie Gal Anonim. Nie przypadek. To decyzja burmistrz. To może być przełomowy moment tej kampanii referendalnej.
Co wynika z dokumentów?
Radni Siły zapytali wprost m. inn. o posty z odpowiedziami na zarzuty CKR.
W odpowiedzi urząd potwierdził, że:
• posty zostały przygotowane w ramach pracy Urzędu Miejskiego,
• są oficjalnym stanowiskiem władz,
• a ich publikacja była decyzją pani burmistrz Gabrieli Staszkiewicz
Dokładnie tak wynika z odpowiedzi Gabrieli Staszkiewicz na interpelację radnych.
Co to oznacza?
Że Miasto Cieszyn – strona, którą mieszkańcy opłacają z podatków – zostało użyte jako narzędzie politycznej obrony burmistrz przed referendum. Oficjalnie. Bez wstydu. Bez zasłaniania się „informowaniem mieszkańców”.
To nie jest „informacja publiczna”. To kampania.
Wpisy na profilu Miasto Cieszyn:
• odpowiadają punkt po punkcie na zarzuty inicjatorów referendum,
• kwestionują ich wiarygodność,
• usprawiedliwiają decyzje burmistrz i urzędu,
• mają charakter polemiczny i polityczny.
To klasyczna agitacja. A gdzie afera? Agitacja prowadzona za publiczne pieniądze, z użyciem urzędowego autorytetu i pracy urzędników.
W odpowiedzi na interpelację nie ma ani słowa o:
• autorze postów (czy przygotowuje je jakiś pracownik urzędu, czy sama pani burmistrz?)
• ani czasie pracy poświęconym na przygotowanie materiałów,
Za to jest jeden jasny przekaz: że miasto ma prawo „prostować informacje”.
Problem w tym, że PKW mówi inaczej. Organy władzy publicznej mają prawo prowadzić jedynie kampanię profrekwencyjną. Nie wolno im bronić burmistrza. Nie wolno im dyskutować z komitetem referendalnym. Nie wolno im kreować politycznego przekazu.
A tu mamy wszystko naraz z podpisem burmistrz Gabrieli Staszkiewicz potwierdzającym jej decyzję!
„Miasto broni burmistrz przed mieszkańcami”.
Reakcja jest już ogólnopolska.
W Cieszynie od dawna wrzało wokół pytania: kto stoi za tymi wpisami?
Czy burmistrz wiedziała? Czy to inicjatywa urzędników? Czy ktoś „przypadkiem” wrzucił materiały?
Teraz znamy odpowiedź: To decyzja polityczna burmistrz Gabrieli Staszkiewicz.
W efekcie:
• komisarz wyborczy przyjął zgłoszenie Cieszyńskiego Komitetu Referendalnego (CKR),
• wskazał na konieczność zgłoszenia sprawy do policji i prokuratury,
• CKR złożył zawiadomienie na policję oraz do prokuratury o naruszeniu art. 231 kk (nadużycie władzy) i art. 497a kw (agitacja referendalna przez organ publiczny).
Wszystko przez wpisy na Facebooku na oficjalnej stronie Miasta Cieszyn, którego prowadzenie opłacane jest z miejskiego budżetu.
Czy władza naprawdę może używać miejskich kanałów, żeby bronić sama siebie?
Bo jeśli tak, to po co nam kampania? Po co nam referendum? Po co nam jakiekolwiek równe zasady?
Czy prokuratura i policja zajmą się sprawą? Skoro burmistrz oficjalnie bierze odpowiedzialność, organy ścigania nie mogą jej po prostu „odfajkować”.
To może być przełom kampanii referendalnej
Interpelacja radnych i odpowiedź burmistrz doprowadziły do paradoksu:
Urząd właśnie przyznał, że prowadzi kampanię polityczną – na własnym, miejskim profilu.
To jest moment, którego komitet referendum nie mógł wymyślić lepiej, nawet gdyby chciał. To sytuacja bez precedensu w historii Cieszyna. I może całkowicie odmienić ton debaty przed referendum.
Mieszkańcy pytają coraz głośniej: Czy miasto jest od informowania, czy od obrony władzy?
I czy w tej kampanii wszystkie strony naprawdę mają równe szanse? Wydaje się, że odpowiedź właśnie dostała oficjalną pieczątkę…
DM
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




