Kuba „Szałaśnik”: Krwawy kat czy bohaterski obrońca granic? Odkrywamy drugie dno legendy z Beskidów

Kuba „Szałaśnik”: Krwawy kat czy bohaterski obrońca granic? Odkrywamy drugie dno legendy z Beskidów

Kuba „Szałaśnik”: Krwawy kat czy bohaterski obrońca granic? Odkrywamy drugie dno legendy z Beskidów

Niedawno pisaliśmy o mrocznej historii Kuby „Szałaśnika”, który według starych wycinków prasowych był surowym sędzią ścinającym głowy za zaniedbania. Jednak historia, jak to w górach bywa, ma dwie strony. Dzięki informacjom przekazanym przez Józefa Michałka, poznajemy zupełnie nowe, fascynujące oblicze tej legendy.

​Okazuje się, że dla mieszkańców Trójwsi Beskidzkiej Kuba był kimś znacznie więcej niż tylko surowym rządcą. Wskazuje na to opracowanie autorstwa pana Józefa Michałka, który przywołuje nieco zapomnianą twórczość ks. Emanuela Grima.

Odkrycie w starej plebanii

​W „Baśniach z Podbeskidzia Śląskiego” (1929 r.) Kuba Szałaśnik to postać niemal pomnikowa. Jak wskazuje Józef Michałek, ksiądz Grim – który spędził wśród górali 33 lata i doskonale znał ich duszę – oparł swoją opowieść na przekazach starego gawędziarza Jana. W tej wersji Kuba to nie kat, ale bohaterski baca, który przez 50 lat gospodarzył na halach.

Szałas to była twierdza, a baca dowódca

​To, co najbardziej zaskakuje w analizie przytoczonej przez Józefa Michałka, to rola, jaką pełnili dawni bacowie. Szałasy w XVI-XVIII wieku nie służyły tylko do wypasu. Były to nieformalne posterunki graniczne, a pasterze (zwani chasą) pełnili funkcję przygranicznego wojska broniącego Śląska.

​Kuba nie był więc zwykłym rolnikiem. Był strażnikiem granic. Jak pisał ks. Grim:

> „O Kubie Szałaśniku, o Dorce Kubowej opowiem, jak w obronie granic dali głowę…”

​Każdy dzień zaczynał od modlitwy wygrywanej na trombicie. Był zżyty z przyrodą – jego najlepszymi przyjaciółmi był stary kozioł i wierny pies pasterski Pucek.

Tragiczny koniec i zemsta zbójników

​Skąd więc wzięła się legenda o gotowaniu w żętycy? Tutaj wersje się zazębiają, ale motyw jest inny. W wersji przytaczanej przez Michałka, Kuba nie zginął za swoje okrucieństwo wobec podwładnych, ale stał się ofiarą napadu słowackich zbójników (zwanych portaszami lub miechami).

Kuba „Szałaśnik”: Krwawy kat czy bohaterski obrońca granic? Odkrywamy drugie dno legendy z Beskidów REKLAMA

​To był brutalny atak. Bandyci najpierw zniszczyli jego trombitę, by nie mógł wezwać pomocy, zabili psa Pucka, a samego Kubę – posadzonego na nosidłach – zanurzyli we wrzącym kotle z żętycą (serwatką z owczego mleka). Była to zemsta za to, że Szałaśnik skutecznie bronił przed nimi dobytku górali.

Dorka – góralka, której bali się zbójnicy

​Jest w tej historii jeszcze jeden niesamowity wątek, o którym wspomina Józef Michałek. Po śmierci Kuby nikt nie chciał przejąć przeklętego szałasu. Odważyła się dopiero jego córką – 18-letnia Dorka.

Kuba „Szałaśnik”: Krwawy kat czy bohaterski obrońca granic? Odkrywamy drugie dno legendy z Beskidów REKLAMA

​Opisywana w baśni jako „wcielona diablica” o spalonej słońcem twarzy, poprzysięgła, że nie ulęknie się niczego. Z toporem w ręku broniła szałasu i stała się postrachem zbójników. Niestety, ona również podzieliła los ojca – zginęła uduszona podczas kolejnego napadu, a szałas spłonął wraz z nią.

Dwie twarze Kubalonki

​Kiedy więc następnym razem staniecie na Przełęczy Kubalonka (czyli na „Łące Kuby”), pomyślcie o tej dwoistości. Z jednej strony mamy legendę o surowym kacie, którym Wiślanie straszyli dzieci. Z drugiej – obraz szlachetnego obrońcy granic i jego odważnej córki, który przypomniał nam Józef Michałek.

​Prawda, jak to zwykle bywa, leży pewnie gdzieś pośrodku – między surowym prawem pasterskim a bohaterstwem w trudnych czasach. Jak sądzicie?

Zagłosuj!

15 punktów
Fajne Nie lubię

Razem głósów: 0

Fajne: 0

Procent fajnych głosów: 0.000000%

Słabe: 0

Procent słabych głosów: 0.000000%

Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!

REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA