To miała być odpowiedź na pytanie o nadzór. W praktyce mieszkańcy usłyszeli coś znacznie ważniejszego: w sprawie Zamku Cieszyn, Rotundy i zawalonych schodów mamy nie tylko problem techniczny. Mamy problem odpowiedzialności.
Po naszych publikacjach dotyczących dokumentów, umów, aneksów, sprawozdań Zamku Cieszyn oraz bardzo złego stanu dachu Rotundy św. Mikołaja, temat wrócił podczas posiedzenia Rady Miejskiej Cieszyna 24 czerwca 2026 roku. Tym razem padły słowa, które pokazują skalę sporu pomiędzy władzami miasta a dyrekcją Zamku Cieszyn.
Najpierw radna Joanna Buzek zapytała wprost, kto faktycznie sprawuje nadzór nad Zamkiem Cieszyn i dlaczego, skoro od miesięcy nie udało się doprowadzić do podpisania nowej umowy, sprawa nie została skutecznie rozwiązana wcześniej.
Wiceburmistrz Przemysław Major odpowiedział, że miasto podejmowało działania. Przypomniał, że miało istnieć polecenie, aby zamiast porozumienia zawrzeć umowę dzierżawy. Według jego relacji przygotowano projekt dokumentu, odbyły się spotkania, a dyrektorka Zamku miała odmówić podpisania umowy. Później miało powstać kolejne pismo z wyznaczonym terminem, a odpowiedzią była odmowa wraz z opinią prawną.
Wiceburmistrz stwierdził też, że projekt przygotowany przez dyrektorkę Zamku zawierał zapisy nieakceptowalne z punktu widzenia gminy. Dlatego umowa do dziś nie została podpisana, a sprawa nadal jest procedowana. Dodał, że cała sytuacja była jedną z przyczyn podjęcia czynności kontrolnych.
Innymi słowy: miasto twierdzi, że działało. Zamek odpowiada: działaliście za wolno, nieprecyzyjnie i nie tam, gdzie trzeba.
Najmocniejsza część sesji zaczęła się wtedy, gdy głos zabrała dyrektorka Zamku Cieszyn. Jej wystąpienie było bezpośrednią odpowiedzią na narrację władz miasta.
„Absolutnie nie jest prawdą, jakobym nie wykonała jakiegoś zarządzenia” – mówiła dyrektorka Zamku Cieszyn.
Według niej zarządzenie dotyczące podpisania nowej umowy nie trafiło do Zamku latem ubiegłego roku, ale dopiero pod koniec stycznia 2026 roku. Jak podkreśliła, w projekcie umowy miały znajdować się błędy, dlatego przygotowała własną propozycję dokumentu. Ta jednak nie została zaakceptowana przez miasto.
Dyrektorka wskazała też, że w latach 2022-2025 Zamek Cieszyn wydał ponad 200 tysięcy złotych z własnych środków na bieżące remonty, naprawy i konserwacje. To ważny fragment tej sprawy, bo pokazuje, że instytucja nie twierdzi, iż nic nie robiła. Twierdzi raczej, że robiła to, do czego miała podstawę prawną.
Tu pojawia się sedno konfliktu: gdzie kończy się bieżące utrzymanie nieruchomości w stanie niepogorszonym, a gdzie zaczyna się odpowiedzialność właściciela za większe remonty i stan techniczny obiektów?
Jeszcze mocniej zabrzmiała część dotycząca Rotundy św. Mikołaja. Dyrektorka przypomniała, że o konieczności wymiany dachu wiadomo od trzech lat. Jednocześnie karta informacyjna dotycząca tej inwestycji miała być procedowana przez około dziewięć miesięcy.
„Minęły trzy lata od tego, kiedy wiemy, że dach Rotundy należy wymienić, dziewięć miesięcy procedowana jest karta” – mówiła podczas sesji.
To zdanie powinno wybrzmieć szczególnie mocno. Bo mówimy nie o przypadkowym budynku gospodarczym, ale o jednym z najważniejszych symboli Cieszyna. Rotunda jest na banknocie, w przewodnikach, na zdjęciach promocyjnych miasta i w świadomości mieszkańców. A jednocześnie jej dach od lat czeka na realne rozwiązanie.
Dyrektorka Zamku poinformowała również, że już w 2024 roku sama pojechała do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i miała uzyskać zapewnienie, że istnieje możliwość starania się o wsparcie w formule zaliczkowej. Według niej wymiana dachu mogła więc nie obciążyć bezpośrednio miasta w takim zakresie, jak można by zakładać.
W sprawie zawalonych schodów padły słowa jeszcze bardziej niepokojące. Dyrektorka stwierdziła, że 14 kwietnia, podczas kontroli prowadzonej przez pracowników Urzędu Miejskiego, osoby te mogły zobaczyć stan schodów. Jak relacjonowała, tego dnia miała powiedzieć, że skoro ich stan oceniany jest jako zły, to schody zamknie.
Według jej słów 22 kwietnia skierowała pismo, w którym wskazała, że skoro bieżące działania są niewystarczające, właściciel powinien podjąć decyzję o zamknięciu schodów. Następnego dnia doszło do zawalenia górnego pomostu.
To jest najbardziej uderzający fragment całej sprawy: pismo miało zostać wysłane 22 kwietnia, a katastrofa wydarzyła się 23 kwietnia.
Dyrektorka podkreślała również, że postępowanie przed Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego nie zostało zakończone, dlatego Zamek nie może samowolnie przystąpić do rozbiórki. Zwróciła też uwagę, że zgodnie z ustaleniami komisji to właściciel miał być zobowiązany do wykonania zaleceń z ekspertyzy technicznej schodów.
Po tej sesji trudno udawać, że sprawa jest prosta. Miasto mówi o poleceniach, odmowie podpisania umowy i kontroli. Zamek mówi o błędnych dokumentach, opóźnieniach, braku podstaw prawnych do wydawania pieniędzy i odpowiedzialności właściciela.
Dla mieszkańców najważniejsze pytanie pozostaje jednak inne: dlaczego przy tak ważnym miejscu Cieszyna przez miesiące nie udało się jednoznacznie ustalić, kto za co odpowiada?
Bo jeżeli strony od miesięcy przerzucają się projektami umów, opiniami prawnymi i pismami, a w tym czasie dach Rotundy czeka na wymianę, schody się zawalają, a mieszkańcy słyszą sprzeczne wersje wydarzeń, to problem nie jest już tylko techniczny. To problem zarządzania miejskim dziedzictwem.
W tej sprawie nie wystarczą ogólne zapewnienia, że „trwa procedowanie”. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć:
- kto był właścicielem i zarządcą konkretnych elementów infrastruktury,
- kto miał obowiązek wykonać zalecenia z ekspertyz,
- kiedy dokładnie przekazywano pisma i zarządzenia,
- dlaczego karta dotycząca dachu Rotundy miała być procedowana przez dziewięć miesięcy,
- dlaczego schody nie zostały zamknięte wcześniej, skoro ich stan budził wątpliwości,
- kto personalnie odpowiadał za nadzór nad tym procesem.
Góra Zamkowa to nie jest zwykły teren miejski. To wizytówka Cieszyna. Miejsce, które odwiedzają turyści, mieszkańcy i dzieci. Jeżeli tam zawalają się schody, a dach jednego z najcenniejszych zabytków od lat czeka na wymianę, to nie można sprowadzać sprawy wyłącznie do sporu o paragrafy.
Dokumenty, wypowiedzi z sesji i kolejne ujawniane informacje pokazują jedno: ta historia wymaga pełnego wyjaśnienia. Nie komunikatu, nie politycznej odpowiedzi, nie kolejnego przerzucania odpowiedzialności. Pełnego kalendarium decyzji, pism, zaniechań i osób odpowiedzialnych.
Bo pytanie nie brzmi już tylko: kto ma rację – miasto czy Zamek?
Pytanie brzmi: czy Cieszyn naprawdę musi czekać na kolejną katastrofę, żeby ktoś wreszcie zaczął działać szybciej niż procedują dokumenty?
Do sprawy będziemy wracać.
/Damian Macura/
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




