Co dalej z kamienicami po wybuchu na Głębokiej w Cieszynie? Czy ktoś jeszcze wierzy, że odszkodowanie „załatwi sprawę”?

Co dalej z kamienicami po wybuchu na Głębokiej w Cieszynie? Czy ktoś jeszcze wierzy, że odszkodowanie „załatwi sprawę”?

Gdy w grudniu 2024 r. zawaliła się kamienica przy Głębokiej, wszyscy słyszeliśmy jedno zapewnienie: miasto jest ubezpieczone, odszkodowanie pomoże odbudować centrum. Brzmiało to jak obietnica, że tragedia przynajmniej nie skończy się finansową katastrofą.

Dziś wiemy już coś zupełnie innego:
bezsporne odszkodowanie, które trafiło do miasta, zostało w praktyce skonsumowane przez gruzowisko – zabezpieczenia, rozbiórki, naprawy sąsiednich kamienic, wymianę okien. Na faktyczną odbudowę dwóch zniszczonych kamienic zostaje… prawie nic.

I to jest punkt, w którym warto głośno zapytać:
czy ktoś od początku mówił mieszkańcom całą prawdę?

Odszkodowanie już jest. Tylko… już go nie ma

Miasto dostało tzw. odszkodowanie bezsporne – kwotę, którą ubezpieczyciel wypłaca bez czekania na ostateczne ustalenia. Te pieniądze poszły na:

  • usuwanie i zabezpieczenie gruzowiska po zawalonej kamienicy,
  • zabezpieczenia konstrukcji sąsiednich budynków,
  • naprawy kamienic, które „oberwały” od wybuchu – w tym wymianę stolarki okiennej, dachów, elewacji.

Czy to były potrzebne wydatki? Jasne, że tak. Bez nich centrum Cieszyna dalej byłoby strefą katastrofy. Problem w tym, że w narracji publicznej te pieniądze długo funkcjonowały w świadomości jako „na odbudowę kamienic”.

A realnie?
Odszkodowanie zostało „zjedzone” przez etap 0 – sprzątanie i ratowanie tego, co jeszcze da się uratować.

1–1,5 mln „na później”. Obietnica czy miraż?

Miasto może jeszcze liczyć na kolejne 1–1,5 miliona złotych z ubezpieczenia, ale dopiero po rozpoczęciu prac przy odbudowie. I to też nie jest żaden pewnik – wszystko zależy od dalszych decyzji ubezpieczyciela i rozliczenia szkód.

Brzmi to bardziej jak może będzie, może nie będzie, niż jak solidne finansowe fundamenty pod tak poważną inwestycję w samym sercu miasta.

Zderzmy to teraz z szacunkami kosztów:

  • pełna rozbiórka i odbudowa dwóch kamienic przy Głębokiej, z zachowaniem wymogów konserwatorskich i współczesnych standardów, to kilkanaście do nawet prawie 30 milionów złotych (wraz z nadzorem, projektami, zabezpieczeniami, instalacjami, wykończeniem),
  • bezsporne odszkodowanie już wydane,
  • potencjalne 1–1,5 mln jeszcze „być może”.

To trochę tak, jakby obiecać komuś samochód klasy premium, a na dzień dobry wydać wszystkie pieniądze na lawetę i holowanie z rowu. Potrzebne? Tak. Czy przybliża do posiadania auta? Niekoniecznie.

Dziura w pierzei, dziura w budżecie

Patrząc na liczby, trudno uciec od prostego wniosku:

Odszkodowanie z ubezpieczenia nie wystarczy nawet w przybliżeniu na odbudowę kamienic.

Co gorsza – większość tych pieniędzy już „pracowała” przy gruzowisku i uszkodzonych ścianach obok. Z punktu widzenia budżetu miasta to była konieczna operacja ratunkowa.
Z punktu widzenia mieszkańca patrzącego na pustą wyrwę w pierzei – wygląda to tak, jakby pieniądze „na odbudowę” już się rozeszły, zanim w ogóle zaczęto cokolwiek odbudowywać.

I teraz pojawia się zasadnicze pytanie:
kto i z czego dopłaci brakujące miliony?

  • budżet miasta, czyli my wszyscy w podatkach?
  • województwo?
  • środki unijne, jeśli uda się podciągnąć to pod rewitalizację / ochronę dziedzictwa?
  • prywatny inwestor, który wejdzie w miejsce katastrofy – i w praktyce przejmie kluczowy fragment historycznego centrum?

Na razie w oficjalnej komunikacji jest sporo ogólników, planów, „koncepcji” i „wizji”, ale mało bardzo konkretnego zdania, którego wszyscy oczekujemy:

Co dalej z kamienicami po wybuchu na Głębokiej w Cieszynie? Czy ktoś jeszcze wierzy, że odszkodowanie „załatwi sprawę”? REKLAMA

„Odbudowa będzie kosztowała mniej więcej X, z tego ubezpieczenie pokryje Y, a brakujące Z weźmiemy z…”.

Co dalej z kamienicami po wybuchu na Głębokiej w Cieszynie? Czy ktoś jeszcze wierzy, że odszkodowanie „załatwi sprawę”? REKLAMA

Miasto mówi o „odbudowie”. Mieszkańcy widzą koszty, które nikt nie nazywa po imieniu

Władze lubią mówić o „przywracaniu serca miasta”, „nowej funkcji społecznej kamienic” czy „szansie na nowoczesną przestrzeń”. To ładnie brzmi na konferencjach i w postach na Facebooku.

Ale żeby którakolwiek z tych wizji w ogóle zaistniała, ktoś musi najpierw:

  1. zapłacić za rozbiórkę, projekty, nadzór, odbudowę, wykończenie,
  2. wziąć na siebie ryzyko, że koszty jeszcze wzrosną,
  3. uczciwie powiedzieć mieszkańcom: ile to będzie kosztować i kto za to płaci.

Na razie mamy za sobą drogi, choć konieczny etap:
zabezpieczone ściany, wzmocnienia, nowe okna, naprawione dachy w sąsiednich budynkach. Od strony technicznej – dobra robota.
Od strony społecznej – wciąż brak uczciwego „bilansu dla mieszkańca”.

Bo bilans wygląda tak:

  • kamienic w pełnej pierzei nadal nie ma,
  • pieniądze z odszkodowania w dużej części już poszły,
  • mówienie o odbudowie opiera się bardziej na nadziei niż na podpisanych umowach i gwarantowanych źródłach finansowania.

Czas na prostą rozmowę z mieszkańcami

Jeśli miasto serio podchodzi do odbudowy Głębokiej, to najwyższy czas na kilka prostych ruchów:

  • pokazać pełne wyliczenia – ile kosztowały dotychczasowe prace, co dokładnie sfinansowano z odszkodowania, jaka część jeszcze może wpłynąć,
  • przedstawić realny, a nie życzeniowy kosztorys odbudowy – z widełkami, ale uczciwie,
  • wskazać konkretne źródła finansowania – z podziałem na: ubezpieczenie / środki własne / zewnętrzne dotacje / ewentualny prywatny partner,
  • powiedzieć jasno:
    • czy bez nowego zadłużenia miasta da się to w ogóle zrobić,
    • czy planowana funkcja odbudowanych kamienic (np. mieszkania współdzielone) ma sens ekonomiczny, czy będzie kolejnym drogim eksperymentem na koszt mieszkańców.

Mieszkańcy nie potrzebują kolejnej folderowej wizualizacji „jak pięknie będzie za parę lat”.
Potrzebują odpowiedzi na jedno, bardzo przyziemne pytanie:

Czy nas na tę odbudowę stać – i kto to zapłaci, skoro pieniądze z odszkodowania poszły już na gruzowisko i okna obok?

Jeśli uważasz, że o tym powinno się mówić głośniej – udostępnij ten tekst dalej.
Bo Głęboka to nie tylko adres. To test na to, czy w Cieszynie da się jeszcze uczciwie rozmawiać o pieniądzach, odpowiedzialności i przyszłości miasta.

Zagłosuj!

12 punktów
Fajne Nie lubię

Razem głósów: 4

Fajne: 1

Procent fajnych głosów: 25.000000%

Słabe: 3

Procent słabych głosów: 75.000000%

Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!

REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA