Czy w Cieszynie są dziś tereny „skażone”? Podajemy fakty:
Z oficjalnej odpowiedzi Urzędu Miejskiego wynika jasno, że nie ma potwierdzonych, czynnych terenów skażonych w rozumieniu prawnym na obszarze miasta. Są za to dwie historyczne sprawy, które zostały zakończone po badaniach. Jednocześnie system kontroli działa punktowo, więc mieszkańcy nie widzą jednej, prostej listy miejsc.
Fakty, nie plotki:
- Mogilnik pestycydów – Gułdowy, ul. Harcerska
Zlikwidowany w latach 2006–2007. Po pracach prowadzono monitoring. Obiekt wykreślono z wykazu, teren uznano za bezpieczny. - Dawna baza paliw – Mnisztwo, ul. Spółdzielcza
Zbiorniki usunięto, wykonano badania gruntu (12.2010). Brak przekroczeń benzyn i olejów mineralnych. - Interwencje punktowe
Pojedyncze przypadki z ostatnich lat dotyczyły usunięcia nielegalnie składowanych odpadów (np. prywatne posesje, zakład pod nadzorem WIOŚ). Odpady usunięto, sprawy domknięto.
Kto za to odpowiada i gdzie są dane?
Tu ważny konkret, o którym mało kto wie:
- Starosta identyfikuje potencjalne historyczne zanieczyszczenia powierzchni ziemi i prowadzi wykaz.
- RDOŚ/GDOŚ prowadzą rejestr HZPZ.
- Gmina nie ma obowiązku robić własnej „mapy skażeń”.
To dlatego w odpowiedzi z UM nie ma listy adresów. One powinny być w wykazach starostwa i rejestrach środowiskowych.
Co z „gorącymi” lokalizacjami z miejskich legend?
Pojawiają się powtarzane od lat hasła o „Frysztackiej” albo „gazowni”. Dokumenty tego nie potwierdzają. Jeśli istnieją jakiekolwiek ryzyka historyczne, muszą wynikać z konkretnych wpisów i badań. Bez tego to tylko spekulacje.
Dlaczego temat wraca jak bumerang?
Bo system jest rozproszony. Kontrole i decyzje dotyczą konkretnych adresów, a nie „całego miasta”. Mieszkańcy dostają więc obraz przez dziurkę od klucza. Efekt? Pojawia się przestrzeń dla plotek.





Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




