Na ostatnim posiedzeniu komisji w cieszyńskim ratuszu doszło do ostrej wymiany zdań. Poszło o ponad dwuhektarowy teren dawnego przedsiębiorstwa LAS. Z jednej strony mamy zbulwersowanego mieszkańca, z drugiej urzędników tłumaczących swoje decyzje długofalowym dobrem miasta. Sprawa jest na tyle gorąca, że otarła się już o organy ścigania.
Konsultacje czy tylko pozory?
Wszystko zaczęło się od konsultacji społecznych, które odbyły się na początku ubiegłego roku na Zamku Cieszyńskim i w Domu Narodowym. Według mieszkańca zabierającego głos na komisji, spotkania te były zwykłą fikcją. Twierdzi on, że miasto pytało ludzi o zdanie na temat zaledwie małego wycinka działki, podczas gdy zakulisowe rozmowy z potencjalnymi inwestorami trwały już w najlepsze i cel dla tego terenu był z góry ustalony.
Dopłata do sprzedanego majątku!?
Największe kontrowersje budzą jednak kwestie finansowe. Mieszkaniec uważa, że warunki przetargu są przygotowywane pod konkretnego nabywcę. Wskazuje na obowiązującą uchwałę, która zwalnia nowe inwestycje gospodarcze z podatku od nieruchomości aż na dekadę.
Czarę goryczy przelewa planowany w umowie zapis. Wynika z niego, że miasto miałoby płacić nowemu właścicielowi około 250 tysięcy złotych rocznie za utrzymanie terenów rekreacyjnych, które mają zająć 20% działki. Mieszkaniec podsumował to bardzo obrazowo: to tak, jakby sprzedać komuś samochód i wpisać do umowy, że przez lata będzie się opłacać jego naprawy i ubezpieczenie. Miasto wyprzedaje majątek, a potem jeszcze do niego dopłaca.
Ratusz broni swojej wizji…
Urzędnicy widzą sprawę zupełnie inaczej. Pani skarbnik oraz jeden z radnych tłumaczyli, że samorząd to nie prywatna firma, która musi wycisnąć z każdej transakcji maksymalny zysk. Miasto ma zaspokajać potrzeby mieszkańców i rewitalizować zaniedbane obszary.
Zwrócono uwagę, że ulga podatkowa nie jest prezentem dla jednej wybranej firmy. To otwarte prawo dla każdego inwestora, który spełni określone warunki i zbuduje obiekty na działalność gospodarczą. Argumentacja ratusza opiera się na tym, że po owych dziesięciu latach nowy biznes zacznie na stałe zasilać miejską kasę podatkami.
A może by tak mieszkania zamiast hotelu?
Oponujący mieszkaniec ma jednak inną propozycję. Wolałby, żeby na spornym terenie powstały dostępne mieszkania na wynajem w ramach TBS lub SIM. Argumentuje, że wtedy miejskie ulgi podatkowe wsparłyby samorządową spółkę i pomogły zatrzymać młodych ludzi w Cieszynie. Jego zdaniem obecny plan to robienie prezentu prywatnemu deweloperowi z pieniędzy podatników.
Przewodniczący komisji uciął dyskusję, przypominając, że temat podobno jest badany przez prokuraturę. Choć z powodu wczesnego etapu procedur śledztwo zostało umorzone, mieszkaniec zapowiada, że po oficjalnym rozstrzygnięciu przetargu złoży zawiadomienie ponownie. Rada miasta na razie czeka na rozwój wydarzeń, a teren dawnego LAS-u pozostaje punktem zapalnym na mapie Cieszyna.
ZOBACZ NAGRANIE Z KOMISJI:
/DM/
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




