Zakończona w ubiegłym roku, kosztowna rewitalizacja Parku św. Trójcy w Cieszynie znów znalazła się w centrum uwagi. Po ostatnich opadach deszczu nowe ścieżki po raz kolejny zostały zniszczone, co wywołało gorącą dyskusję podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Temat poruszyła radna Joanna Buzek, która już wcześniej zwracała uwagę na problem. Jak podkreśliła, alejki zostały zmyte przez deszcz tuż przed oficjalnym otwarciem parku, a po dokonaniu napraw sytuacja powtórzyła się przy kolejnej ulewie. Zdjęcia zniszczonych ścieżek, z wymytą nawierzchnią i śladami spływającej wody, nie pozostawiają złudzeń co do skali problemu.
„Czy naprawdę mamy znów płacić z budżetu miasta za remont?” – pytała radna podczas sesji i w mediach społecznościowych. „Gdzie są gwarancje wykonawcy? Projektanta? Czy ktoś niezależny sprawdzi, czy użyte materiały i technologia były odpowiednie?”
Radna Buzek wyraziła również zaniepokojenie, że jej pytania, wynikające z troski o publiczne pieniądze, odbierane są jako atak na urzędników. „Oczekuję powołania ekspertów i rzetelnej analizy przyczyn. Inaczej będziemy wciąż naprawiać to samo” – stwierdziła, przypominając, że koszt całej inwestycji przekroczył 1,5 miliona złotych i był współfinansowany z funduszy norweskich.
Wiceburmistrz wskazuje winnego: PADAJĄCY DESZCZ!


W odpowiedzi na interpelację radnej, wiceburmistrz Przemysław Major przedstawił stanowisko Miasta. Z pisma wynika, że choć wykonawca udzielił na roboty budowlane 60-miesięcznej gwarancji, to problem jest bardziej złożony. Zdaniem urzędników uszkodzenia nie wynikają ze złej jakości materiałów czy błędów w wykonawstwie.
Według oficjalnego stanowiska przyczyną zniszczeń są „nieprawidłowe warunki atmosferyczne”, czyli ulewy, za które wykonawca nie ponosi odpowiedzialności w ramach gwarancji.
Co więcej, wg stanowiska Urzędu Miasta technologia wykonania ścieżek z nawierzchni mineralnej „została niejako narzucona przez Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków (WUOZ)”. Park jest wpisany do rejestru zabytków, a celem projektu było przywrócenie jego historycznego charakteru. Zastosowana nawierzchnia miała być kompromisem, który uzyskał akceptację konserwatora, a jednocześnie miała poprawiać mikroklimat i przepuszczalność wody.
Konstruktywna krytyka wrogiem władz
Jakby tego było mało, radna ujawnia, co dzieje się, gdy ktoś odważy się skrytykować inwestycję. Zamiast merytorycznej dyskusji, spotyka ją próba zamknięcia ust. Jak pisze w swoim poście na Facebooku, jej troska o miasto została odebrana przez obecne władze jako „hejt” i atak na urząd miasta…
„Sesja pokazała, że zbyt często krytyczne głosy radnych traktowane są jak ataki na urząd, a nie jako wyraz odpowiedzialności i troski o Cieszyn” – alarmuje radna. Wygląda więc na to, że w Cieszynie nie wolno zadawać trudnych pytań o wydawanie publicznych pieniędzy, bo władza odbiera to personalnie.
Co dalej z parkiem?
Urząd Miasta przyznaje, że zastosowana technologia nie sprawdza się w warunkach intensywnych opadów. W związku z tym prowadzone są rozmowy z konserwatorem zabytków w celu znalezienia trwałego rozwiązania. Miasto rozważa powrót do historycznych nawierzchni, takich jak kostka granitowa czy bazaltowa.
Szukając rozwiązań MZD dokonuje też inwentaryzacji posiadanych kostek brukowych, chcąc naprawić trakt niskim kosztem.
Tylko co z tego mają mieszkańcy? Na razie mają park, do którego po deszczu strach wejść z wózkiem. I jedno, bulwersujące pytanie bez odpowiedzi: kto personalnie odpowie za wyrzucenie w błoto półtora miliona złotych? Będziemy śledzić ten skandal.



/DM
Dołącz do naszego kanału nadawczego, by nie przegapić kolejnych informacji z naszego regionu!




